Dziwimy się często, bo nie możemy odnaleźć Jezusa takiego, jakiego sobie wyobrażamy i jakiego byśmy chcieli. Wykonujemy to, co należy, zapłaczemy nad Nim- jak Maria w pustym grobie; będziemy mieli Go na ustach i w pamięci- jak uczniowie idący do Emaus. W spotkaniu z Jezusem nasze oczekiwania i wyobrażenia nam Go przysłaniają. Uczniowie poznali Go przy łamaniu chleba- prostej czynności. Jezus wtedy zniknął im z oczu, jakby chciał powiedzieć, że wiara nie ma się opierać na aktywności, choćby najpobożniejszej, ale na szczerym dialogu z Nim zaproszonym do naszej codzienności.