Dlaczego będziemy płakać, smucić się i lamentować? Czy przez to, że Chrystus nas opuści, by udać się do Ojca? Trzeba przyznać, że nasze reakcje na to, co Bóg realizuje w naszym życiu, są często chybione. Być może wynika to z tego, że nie słuchamy Pana do końca i umykają nam słowa mówiące o posłaniu Parakleta- Pocieszyciela. Owszem, prawdą jest, że będziemy płakać, ale Jezus mówi: "smutek wasz przemieni się w radość".

„Ja wam głoszę to, co czcicie nie znając”. Paweł głosi Ateńczykom Boga, którego oni nie znają, ale oddają mu cześć na wszelki wypadek, aby nie ściągnąć na siebie jego gniewu. Nasze poznanie Boga zależy od naszych wyobrażeń, które podlegają zmianom. Może także uczęszczamy do kościoła, modlimy się, aby zyskać przychylność Boga, wtedy czynimy to ze strachu, a nie z miłości. Nasze wyobrażenia o Bogu są zniekształcone przez różne doświadczenia naszego życia. Gdy przyjdzie Duch Prawdy, wtedy poznamy Boga i odrzucimy nasze błędne wyobrażenia. Przestaniemy kierować się strachem, a pozwolimy prowadzić się miłości, która pozwala prawdziwie poznać i czcić Boga.

Temat odejścia zawsze budzi mieszane uczucia. Bardzo wiele osób przeżywa rozstanie z kimś bliskim; z kimś, kto może był dla nich całym światem albo kimś bardzo znaczącym. Dlatego szokować może dzisiejsze „pocieszenie” Jezusa, gdy powiedział uczniom o swoim odejściu. Smutek jest jak najbardziej po ludzku zrozumiały; powołał ich przecież do nowych i zaszczytnych zadań, nadał ich życiu nowy sens, prowadził ich, pouczał, osłaniał, otwierał przed nimi nieznane i tak szerokie perspektywy, że już nie wyobrażali sobie życia bez Niego.

Wiele jest podań dotyczących śmierci dzisiejszego patrona - św. Macieja Apostoła. Uznaje się jednak, że został on ukamienowany za wiarę w Chrystusa. Tradycja Kościoła głosi, że w ostatnich chwilach życia głośno wykrzyczał swój akt oddania Jezusowi. Wszystko to z miłości. Czy istnieje miłość doskonała? Św. Maciej miał jej prawdziwy przykład. Objawiła się ona w Jezusie, za którym wiernie kroczył. Dzięki chrystusowemu nauczaniu, w obliczu śmierci, był w stanie bronić wiary w imię najdoskonalszej miłości - agape. Jezus właśnie takiej miłości nauczał i przez nią dokonała się Jego Ofiara. Jak się okazuje, św. Maciej doskonale tę miłość pojął i był w stanie bronić wiary za wszelką cenę. Dzięki temu, jak ufamy, zasiada teraz z Chrystusem w krainie wiecznej chwały.

Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!"- mówiła Maryja sto trzy lata temu w Fatimie, gdy świat był pogrążony w pierwszej wojnie światowej. Dziś warto przypomnieć sobie fatimskie przesłanie i odczytać je w kontekście aktualnej sytuacji. Słuchajmy Matki Bożej i dbajmy, aby rożaniec nie wypadał z naszych rąk.

Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii słowa pełne nadziei i pokrzepienia: "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele" (J 14,2). W odkryciu tych słów bardzo pomogło mi przeczytanie greckiego tekstu Ewangelii. Jezus na określenie domu nie używa słowa oikos, ale oikia. Różnica wydaje się bardzo subtelna, jednak ma znaczenie. W Ewangelii Jana słowo oikos jest użyte jako określenie świątyni - miejsca, gdzie Bóg przebywa ze swoim ludem. Określenie oikia dotyczy zaś nie tyle miejsca, co relacji. W języku polskim mamy podobnie - słowem dom możemy opisać budynek, ale też miejsce drogie naszemu sercu, w którym czujemy się dobrze, w którym jest miłość. Takim stanem jest niebo, do którego prowadzi nas Jezus. Pośród różnych doświadczeń codziennego dnia popatrzmy w niebo i przypomnijmy sobie o tym, że jesteśmy powołani do szczęścia, które się nie kończy, ale trwa na wieki. 

Co to znaczy przyjąć człowieka, którego posyła Bóg? Mam takie spostrzeżenie, że zwykle spotkanemu człowiekowi chcemy za wszelką cenę dać świadectwo. Czujemy się zobowiązani, by mówić o Chrystusie. Stajemy wtedy wobec ludzi w roli nauczyciela, mędrca, który - jeśli nie przemówi - to tamci może już nigdy nie usłyszą. Zastanawiam się, co by się stało, gdybyśmy częściej stawali w roli ucznia, słuchacza, który pragnie być ubogacony innością spotkanego, jego doświadczeniem i świadectwem. Może to jest klucz, dzięki któremu możemy stwierdzić, ile nam jeszcze do "Bożego ideału" brakuje?

W osobie Chrystusa ujawnia się Bóg Ojciec. Jezus sam mówi o tym w dzisiejszej Ewangelii, kiedy to Filip Apostoł prosi Go, aby ukazał jemu i innym uczniom Ojca. Te słowa potwierdzają katolicki dogmat, że istnieje jeden Bóg w trzech Osobach. Jezus stwierdza jednoznacznie, że Bóg Ojciec nieustannie w Nim działa. Dziwi się, że uczniowie jeszcze w to nie uwierzyli, pomimo wielu znaków jakie Chrystus działał. Zapewnił, że kto uwierzy w Jezusa-Boga, będzie dokonywał takich samych dzieł jak On. Historia dzisiejszych patronów - świętych Apostołów Filipa i Jakuba, potwierdza fakt, że w pełni uwierzyli. Obaj niestrudzenie nauczali i ponieśli męczeńską śmierć za Chrystusa, któremu zaufali. 

Trwa tydzień modlitw o powołania. W swojej nieskończonej mądrości Bóg w dzisiejszej Ewangelii przypomina nam słowa Dobrego Pasterza: "Moje owce słuchają mego głosu", wskazując tym samym stopień bliskości i zażyłości Chrystusa z Jego owczarnią. Nieprzypadkowo też Kościół daje nam dzisiaj przykład świętego kapłana- Św. Stanisława Kazimierczyka, żarliwego czciciela Najświętszego Sakramentu. O nim to Jan Paweł II powiedział: "Dla wielu był przewodnikiem na drogach życia duchowego". Prośmy więc Pana, za przyczyną św. Stanisława, o powołania przepełnione pobożnością eucharystyczną.